Rzymskie podziemia – miasto na mieście

Rzym co zwiedzić

Poziom gruntu przez setki i tysiące lat uległ podwyższeniu, dlatego dzisiejszy Rzym stoi na starożytnym. Dosłownie. Dzięki temu, że historia jest tutaj na wyciągnięcie ręki, Wieczne Miasto to jedno z najbardziej fascynujących ze wszystkich – pokusimy się nawet o stwierdzenie, że na świecie.

Na co zwrócić uwagę będąc w Rzymie, żeby na własne oczy zobaczyć podziemne miasto?

1.Plac Argentyński (Largo di Torre Argentina) inaczej zwany Kocim Placem – ma tam też siedzibę koci szpital (lub kocie sanktuarium jak niektórzy mówią). Koty są tam leczone i wypuszczane, ale nie odchodzą daleko – mieszkają sobie na Placu, mają tam spokój, dużo jedzenia i słoneczko. Ciężko powiedzieć, co jest większą atrakcją dla niektórych (w tym dla mnie 😀 ) puszyste kotki, które mają w nosie cmokających na nie gapiów, czy budzące podziw zabytki 😉

W każdym razie Plac Argentyński to plac z pozostałościami  czterech świątyń z III wieku p.n.e, ulokowany jest poniżej obecnego poziomu gruntu. Dookoła kontrastujące ze spokojem i historią tego miejsca – współczesność, ruchliwe ulice, gwarne życie miasta. Plac Argentyński, za każdym razem, gdy go widzimy, robi na nas niesamowite wrażenie, chyba przez to zderzenie historii z teraźniejszością.

Largo di Torre Argentina Roma
Koci Plac

To właśnie tu zginął Juliusz Cezar. Zabito go na schodach Kurii Pompejusza (miejsca tymczasowych obrad senatu w okresie przebudowy właściwej Kurii na Forum Romanum), z której do dziś pozostała tylko platforma z bloków tufowych.

2. Via dei Fori Imperiali czyli po prostu ulica forów w centrum Rzymu, która po jednej stronie ma Forum Romanum i Forum Cezara, po drugiej Forum i Hale Trajana, Forum Augusta i Forum Nervy, a na wprost widać Koloseum. Najpopularniejsze ale i jedno z najwspanialszych miejsc całego Rzymu, moim zdaniem.

Możemy się oprzeć o barierki, lub nieco wychylić, żeby oglądać pozostałości miejsc, które były kiedyś centrum życia miasta (poza Halami, które były ówczesnymi biurami, wiedzieliście o tym? 😉 ). Zachowane są całkiem nieźle, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że mają jakieś 2000 lat.

No i oczywiście mamy też możliwość spaceru po Forum Romanum. Niby wszystko widać z góry, ale spacer pomiędzy kamieniami z tamtej epoki jest fantastycznym przeżyciem.

Via dei Fori imperiali
Rzym i to, co najlepsze

3. Katakumby – czyli podziemny cmentarz. Katakumby były chrześcijańskimi cmentarzami kopanymi pod ziemią w miejscach, gdzie znajdowały się dawne odkrywki tufu, w którym łatwo było drążyć korytarze i nisze grobowe w ścianach.  Powstawały głównie między II a IV w. n.e. Nisza od zewnątrz była dokładnie zamykana marmurową płytą z inskrypcjami informującymi o tym, kto został pochowany.

Byliśmy w Katakumbach Świętego Sebastiana (planujemy jeszcze jedne) i jeśli macie dość czasu podczas zwiedzania Rzymu, to zdecydowanie polecamy wizytę w którymś z takich miejsc. Schodzi się pod ziemię i wędruje jednym z korytarzy (a jest ich bardzo wiele), pomiędzy ścianami z wydrążonymi grobami, pod ziemią znajdowały się też ołtarze i dawne kościoły.

Niestety wycieczki są z przewodnikiem, więc nie pozwiedzacie miejsca, tak jak na to zasługuje, w dodatku nasz anglojęzyczny przewodnik w San Sebastian tak pędził, że nawet nie sposób było się rozejrzeć czy zatrzymać na chwilę. A oddalenie się od grupy nie było zbyt mądre, bo można było się zgubić (niby wszędzie są kamery ale i tak).

San Sebastian catacombs
Katakumby San Sebastian

4. Nekropolia watykańska – nekropolie to inny rodzaj cmentarzy, naziemny. Nazwę tłumaczy się jako miasto umarłych, bo rzeczywiście, umarli byli chowani w swego rodzaju domkach. „Domki” te miały nawet małe przedsionki. Najbardziej znaną historycznie nekropolię podziemną znajdziecie oczywiście pod Watykanem (tu przeczytasz więcej)Współczesną nekropolię znajdziecie w Rzymie na przykład na cmentarzu Campo Verano.                      

5. Forum Holitoriumczyli forum warzywne z czasów republiki rzymskiej. Leży u stóp Teatru Marcellusa i jeśli nie będziecie mieli pecha (czasami bramki są zamknięte), to możecie się przejść ścieżką, która schodzi lekko w dół, właśnie na poziom starożytnego Rzymu. Przechodzimy pod teatrem, pozostałościami trzech świątyń i dużym, robiącym spore wrażenie, Portykiem Oktawii z II w. p.n.e

Teato Marcello, Rome
Teatr Marcella, Forum Holitorum i Portyk Oktawii po lewej.

6. Domus AureaZłoty Dom to pałac Nerona, w którym jednak wcale nie mieszkał a przyjmował gości. Znajduje się pomiędzy wzgórzami Palatynu i Eskwilinu, czy prościej mówiąc – wejście znajdziemy u stóp Parku Oppio, niedaleko Koloseum. Wchodzimy do rezydencji, która obecnie jest częściowo pod ziemią i wciąż trwają w niej prace, odkrywane są nowe pokoje i korytarze.

Domus Aurea, Rzym
Złoty Dom Nerona

Zwiedzanie z przewodnikiem i w kaskach na głowach (chyba ze względu na niskie rusztowania, które służą archeologom do prac). Na ścianach domu zachowało się trochę fresków i zdobień, jednak największe wrażenie robi możliwość obejrzenia tego, jak rezydencja oraz starożytny Rzym wyglądały w rzeczywistości (tj. jak sobie wyobrażamy). Mianowicie w trakcie zwiedzania Domus Aurea jest moment, kiedy zakładamy gogle VR i przenosimy się w czasie. Doświadczenie naprawdę niesamowite, zwłaszcza, że animacja porusza się też z góry na dół i do przodu („wyjeżdżamy” przed pałac), wrażenie jest niezwykle rzeczywiste, aż się kręci w głowie. Możemy zobaczyć wspaniałe akwedukty, Palatyn, baseny Nerona, kolumnadę Domus Aurea, wszystko takie, jakie prawdopodobnie oglądał Neron.

To zrobiło na nas tak olbrzymie wrażenie że… postanowiłam kupić sobie taki sprzęt 😀

złoty dom nerona wizualizacja
Udało mi się znaleźć fragment wizualizacji, źródło: italymagazine.com

7. Kościół Klemensa ­pora na smaczek, który czeka na nas w Bazylice di San Clemente. Na poziomie gruntu współczesnego mamy przyjemny kościół z XII wieku, zdobiony średniowiecznymi mozaikami, renesansowymi i barokowymi freskami. Ale to, na czym stoi ten budynek, sprawia, że człowiek łapie się za głowę z niedowierzania.

Pod Bazyliką mamy trzy poziomy – trzy budynki (zwiedzanie kosztuje 10 euro, wejście wewnątrz kościoła).  Pierwszy z nich to olbrzymia bazylika z IV/V wieku. Zachowała się doskonale, chociaż jest bardzo surowa. Ściany pokrywają tylko gdzieniegdzie wyblakłe freski.

Bazylika świętego klemensa
U góry bazylika obecnie, na dole podziemna, źródło: newliturgicalmovement.org

Drugi poziom, przedchrześcijański – mitreum, czyli świątynia boga Mitry. Popularny w starożytnym Rzymie kult, którego świątynie często budowano pod ziemią. Tutaj mamy dodatkowo namacalny dowód na to, jak chrześcijaństwo walczyło z pogaństwem. Między innymi stawiając nowe świątynie w miejsca starych.

Mitreum Rzym
Część Mithreum, rzeźba boga Mitry, źródło: wikimedia.org

Częścią świątyni była też szkółka oraz kamienica mieszkalna. Możemy spacerować po doskonale zachowanym cudzym domu. Widzimy freski na ścianach, malunki imitujące kafle ozdobne, wykładaną we wzór małej jodełki podłogę (tak swoją drogą, „mała jodełka” to typowy starorzymski wzór), ozdobnie układane cegły.

Trzeci poziom – strumień, który możemy obserwować w prześwitach ścian i podłóg, oraz usłyszeć w wielu miejscach tych podziemi. W jednym z pomieszczeń kamienicy jest też dziura w ścianie na tyle duża, że można wsadzić rękę do zimnej, rwącej wody (przypuszczamy, że mógł to być kibelek, ale nie mamy pewności 😉 )

Miejsce jest niesamowite,  świetnie zachowane i robi niezwykłe wrażenie. To nie jakieś tam resztki, kamienie i kawałki kolumn. To całe pomieszczenia, które pewnie i dziś dałoby się użytkować.

8. Casa Romana – lub po prostu rzymskie domy. Jeden z nich odkryliśmy pod kościołem Świętych Jana i Pawła na Celium (41.886389, 12.492222) (chociaż właściwie wejście jest z boku, pod portykami). Możemy znowu zejść poniżej gruntu i zobaczyć częściowo zachowaną, piętrową kamienicę, w którą wmurowano fundamenty kościoła stojącego nad nią. Pomiędzy dwoma podziemnymi budynkami znajduje się też ówczesna, brukowana droga, na której możemy stanąć i przeczytać, że tędy przebiegał lokalny szlak handlowy (kupcy, sprzedawcy warzyw, mieszkańcy). Jest też zejście do łaźni, ale niestety nie było do niej dostępu. Łącznie odkryto, że kościół wybudowano na pozostałościach co najmniej pięciu różnych budynków!

 9. Krypty w kościołach  – w sumie to nie jest nic takiego, w okolicach ołtarza, w niektórych kościołach znajdziemy schody w dół, do krypty. Przeważnie będzie tam kolejny ołtarz, czasem z relikwią jakiegoś świętego. Miejsca przeważnie są surowe albo pokryte freskami, bywają jednak i bogato zdobione. Zawsze jednak ma się wrażenie pewnej niezwykłości.

Koscioły w Rzymie
U góry i po lewej bogato zdobione ołtarze pod właściwym ołtarzem, po prawej skromny kościółek z zejściem po lewej stronie

 

To tylko garść najciekawszych punktów naszym zdaniem.

Rzym jest pełen takich podziemnych miejsc. Na przykład słynna Piazza Navona powstała na stadionie, stąd jej podłużny kształt.  Niestety ze stadionu prawie nic się nie zachowało, a dostępne muzeum nie jest warte zwiedzenia. Pod wspaniałościami, które pozostały po starożytnych kryją się kolejne skarby. Podobno odkryto dopiero tylko 10% wszystkiego! A zejście pod ziemię, żeby zobaczyć zapomniany przez tysiące lat świat, dostarcza niesamowitych wrażeń. Jeśli będziecie więc w Rzymie, powinniście spróbować odwiedzić chociaż jedno z takich miejsc, naprawdę pod ziemią 🙂

Inne wpisy o Wiecznym Mieście, które Was mogą  zainteresować znajdziecie pod tymi linkami:

16 ciekawostek o Rzymie

Termy Karakali i Zamek Świętego Anioła, czy warto zwiedzić?

Muzea Watykańskie, jest szał czy są przereklamowane?

Mury aureliańskie – wycieczka dookoła Wiecznego Miasta.

Domus Aurea wodospad
A na deser: puste koryto po wodospadzie, który zainstalował sobie Neron w Domus Aurea

Natalia i Mikołaj

 

Reklamy

Bazylika świętego Piotra i nekropolie watykańskie – zwiedzanie

Dziurka awentyńska bazylika św. piotra

Bazylika świętego Piotra w Watykanie to jeden z punktów obowiązkowych podczas zwiedzania Rzymu. Nie mogło tam zabraknąć również nas, ale nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie spróbowali zwiedzić również nekropolii.

Widok na bazylikę świętego piotra
Widok na Bazylikę św. Piotra

Jak dostać się do podziemi Watykanu?

Przede wszystkim na zwiedzanie nekropolii watykańskich należy się umówić. Postępując zgodnie ze wskazówkami znalezionymi w Internecie napisaliśmy maila na adres scavi@fsp.va  i podaliśmy potrzebne informacje: ilu będzie uczestników, ich imiona i nazwiska, przedział dat, które nam odpowiadają na zwiedzanie, preferowany język przewodnika (języki są podane do wyboru, podobno jest też polski ale nie było w terminie, który nas interesował) oraz dane kontaktowe. Należało też wpłacić od razu po 13 euro od osoby (tzn. przed wizytą, mieliśmy na to pięć dni).

Dziennie nekropolie może zobaczyć tylko 240 osób, liczyliśmy się więc z tym, że proponowany przez nas termin nie będzie dostępny i że biuro wykopalisk odpisze nam dopiero za jakiś czas. Odpowiedź jednak dostaliśmy tego samego dnia, wyznaczono nam godzinę oraz datę spośród dni, które nam pasowały.

W dniu, kiedy mieliśmy zwiedzać podziemia Watykanu planowaliśmy najpierw zobaczyć Bazylikę, ale zdaliśmy sobie sprawę, że to środa – a w środy papież odprawia audiencje i Bazylika w tym czasie jest zamknięta. O tym warto wiedzieć, planując zwiedzanie.

Bazylika świetego piotra
Bazylika świętego Piotra

Po południu więc stawiliśmy się pod biurem wykopalisk. Przekroczenie murów Watykanu jest niesamowitym uczuciem. Dodatkowo fakt ten umilają strażnicy, wszyscy napotkani byli bardzo uprzejmi.

 

Nekropolie zwiedzaliśmy w mniej więcej siedem osób. Grupy są zwykle maksymalnie 12 osobowe, ale według mnie 12 osób to za dużo, miejsca w środku jest zbyt mało, żeby móc zebrać się wokół przewodnika.

Do nekropolii schodzimy pod bazylikę. Jest tam duszno i bardzo wilgotno a do tego wąsko. Wilgoć ponoć pomaga zakonserwować i utrzymać w dobrym stanie ściany podziemnych grobowców.

Zdjęć nie wolno tam robić, ale po pierwsze, nasza przewodniczka mówiła całkiem ciekawe rzeczy, więc słuchało się jej z przyjemnością (ale i pewnym skupieniem, gdyż mówiła po angielsku) a po drugie raczej niewiele by z nich wyszło. Mało jest tam miejsca, aby uzyskać dobry kadr.

Nekropolie watykańskie

Wycieczka prowadziła również przez grób świętego Piotra oraz pierwszą bazylikę (zachowaną w całości). Wszystko robi duże wrażenie. Sama bazylika jest bogato zdobiona złotem i freskami, możemy też podziwiać wspaniały malachitowo – marmurowy ołtarz.

W każdym razie miejsce jest niesamowite, nie tylko dla chrześcijan ale i dla wielbicieli starożytności, historii i tajemnic. Doskonale widać warstwy życia Wiecznego Miasta – nekropolie znajdowały się na poziomie starożytnego Rzymu, a później przeszliśmy piętro wyżej (do bazyliki), ale wciąż pod ziemią – pod podłogą obecnej bazyliki.

Wycieczka trwa około półtorej godziny a miłą niespodzianką na koniec jest to, że po przejściu przez groby papieży przechodzimy do bazyliki świętego Piotra, pomijając kolejkę.

Bazylika świętego Piotra

Sama bazylika okazała się olbrzymia, zrobiła na nas duże wrażenie. Jest bardzo bogato zdobiona zdobiona i po prostu wielka.

Bazylika świetego Piotra
Ołtarz w bazylice świętego Piotra
Bazylika w watykanie
Wnętrze bazyliki świętego Piotra

Ale punktem obowiązkowym była też kopuła. Na balkon możemy się dostać windą lub wejść po schodach (10 i 8 euro). Odcinek, który pokonuje winda jest najłatwiejszym i niewiele ułatwia. Schody są bardzo niskie, pochyłe, szybko się po nich wchodzi. Trudności pojawiają się od balkonu, gdzie każdy musi już iść o własnych siłach. Stopnie stają się wąskie, wysokie, aż przechodzą w spiralę, jest wąsko, bardzo kręto i kręci się w głowie. Co prawda w końcu przestają ale nie jest lepiej.

Bazylika kopuła widok
Panorama na miasto z bazyliki

Ściany stają się pochyle, mamy też fragment spiralnych schodów po których wchodzimy trzymając się liny zamiast poręczy (brzmi strasznie ale nie jest tak źle).

Osoby mające problemy ze stawami, błędnikiem czy z nadciśnieniem lub oddechem, mogą mieć duże trudności wchodząc na kopułę. Podobno wejście bywa też zatłoczone, więc nie ma chwili na odpoczynek. My nie mieliśmy tego problemu, bo na szczęście nikt za nami nie szedł.

„Balkon wewnętrzny kopuły” z widokiem na wnętrze bazyliki oraz mozaiki na ścianach a później wspaniała panorama na Plac świętego Piotra i Rzym zapierają dech. Widać też dobrze sam Watykan oraz ogrody watykańskie.

kopula bazyliki swietego piotra
Wnętrze kopuły bazyliki św. Piotra

Schodząc możecie trochę czuć drżenie ud, jeśli jesteście z tych mniej wysportowanych 😉 oraz ból kolan lub kostek.

Z kopuły wyjście prowadzi do wnętrza bazyliki, dlatego, jeśli ktoś rozpocznie zwiedzanie od zdobycia kopuły, to nie musi się martwić, że będzie musiał stać w kolejce drugi raz.

Kopuła bazylika
Dach bazyliki świętego Piotra

Nekropolie i bazylikę wraz z kopułą bez większego problemu można zwiedzić w jeden dzień (my zaczęliśmy o 13:30 a skończyliśmy koło 17). Jeśli możecie sobie pozwolić na wejście na kopułę to polecamy zdobyć całość 🙂 Wyjdzie Wam bardzo interesująca i fajna wycieczka.

Natalia

Będąc w Rzymie nie zapomnij o:

Muzeach Watykańskich.

Zwiedzaniu za darmo w pierwszą niedzielę miesiąca.

Murach aureliańskich.

Podziemiach miasta.

Kościołach rzymskich.

Wizyta w Muzeach Watykańskich. Czy warto?

Watykan zwiedzanie

W ostatnią niedzielę listopada (26.11.17) wybraliśmy się zobaczyć Muzea Watykańskie. Termin podyktowany tym, iż w każdą ostatnią niedzielę miesiąca Muzea są otwarte za darmo, łącznie z Kaplicą Sykstyńską. W każdym innym terminie wstęp kosztuje 16 euro (za normalny bilet), więc wymyśliliśmy, że spróbujemy trochę zaoszczędzić.

Czytając o Muzeach i gigantycznych kolejkach tworzących się jeszcze przed godziną otwarcia (czyli o 9, a kolejki podobno trwają dwie godziny), stwierdziliśmy, że jeśli będziemy na miejscu po 8 to będzie okej.

Rano jednak naszym oczom ukazał się dłuuuugi sznur ludzi, przed nami było prawie pół kilometra kolejki. Zajęliśmy więc swoje miejsce a M. poszedł na zwiady. Okazało się, że osoby będące w pierwszej 80 przyszły tu już o 6:30! Za nami zaś szybko przyrastało kolejki, kilka minut po naszym przybyciu ogonek miał już 700 metrów, a około godziny później zakręcał dwa razy

A my czekaliśmy tylko godzinę 🙂 Która nam zleciała bardzo szybko, bo pół godziny minęło na rozważaniu sensu stania i czy rzeczywiście 16 euro to aż tak dużo 😉  i ile kosztuje bilet „bezkolejkowy” w zwykły dzień…? A kolejne pół godziny minęło mi na rozmowie telefonicznej z mamą, a M. na kursie do domu i z powrotem 😉 Nie było też zimno (jakieś 15 stopni), więc czekanie w kolejce było bezbolesne.

O godzinie 9 otworzyli Muzea i kolejka zaczęła się przemieszczać w ekspresowym tempie. Prawdopodobnie w sezonie trwa to jednak dłużej.

dziedziec Muzeów Watykańskich
Rzeźba na dziedzińcu Muzeów Watykańskich

W każdym razie wejście do Muzeów polegało na prześwietleniu bagażu, przejściu przez bramki, takie jak na lotnisku i już. Można było iść dalej. Normalnie należy kupić jeszcze bilety, ale nie tego dnia 😉

Nikt nam nie kazał odłożyć plecaka do szatni (na szczęście, bo kłębił się pod nią niezły tłum), więc mogliśmy swobodnie zwiedzać. Wzięliśmy też sobie mapkę – schemat, która nie jest zbyt czytelna, ale pozwoliła się mniej więcej zorientować w marszrucie (mapka dostępna tu).

Muzeum jest olbrzymie, ale nie przeszkadza to tłumom w wypełnieniu przestrzeni, nawet nie chcę wiedzieć co tu się dzieje w sezonie, zwłaszcza, że niektóre sale są ciasne, słabo klimatyzowane a inne wręcz specjalnie ogrzewane (chociaż może latem nie).

Sala Map, Muzea Watykańskie
Sala Map i zdobiony sufit

Eksponatów jest naprawdę dużo a po samym Muzeum chodzi się dość intuicyjnie, są drogowskazy, raczej nie da się niczego pominąć, chociaż same sale są często skonstruowane tak, że można ominąć coś co znajduje się na uboczu.

Większość zbiorów robi wrażenie lub po prostu ciekawi, na przykład Sala Egipska z zabytkami ze starożytnego Egiptu; sale z rzeźbami (niesamowite figury zwierząt i ludzi wykute przeważnie w marmurze, również popiersia), Galeria Map (gdzie największe wrażenie robi jednak sufit – zdjęcie powyżej), są również pokoje malarstwa, również współczesnego.

Sala Egipska, Muzeum Watykańskie
Eksponaty z Sali Egipskiej

Większość dzieł (freski, arrasy, obrazy) przedstawia obrazy religijne i w sumie nie ma w tym nic dziwnego. Przyznam szczerze, że całe muzeum nie zachwyciło nas tak bardzo, jak byśmy chcieli. Średniowieczne malarstwo sakralne nie całkiem do nas przemawia, chociaż doceniamy kunszt. Nowoczesne obrazy w większości są po prostu brzydkie (czy ktoś to kiedyś przyznał na głos? 😉 ). A w sali arrasów czuć starym kurzem. Jest też Sala Sobieski, w której wisi wielki na całą ścianę obraz Jana Matejki upamiętniający zwycięstwo Jana Sobieskiego pod Wiedniem. Obraz wielki, ciemny, niezbyt ładny ale za to bardzo kunsztownie namalowany. Jest jednak mało miejsca, aby go dobrze podziwiać (stoi się trochę za blisko) a ludzi dużo.

Rzeźby w muzeum watykańskim
Rzeźby w muzeum watykańskim

Jak dla nas to pamiątki starożytności są jednak najciekawsze. No i architektura. Przechadzając się po tym olbrzymim budynku warto patrzeć zarówno pod nogi, na ściany jak i na sufit, bo okazuje się, że w nich ukrywają się często perełki (albo smaczki – dla tych co zgłodnieli w kolejce 😉 ). Kolorowe, wspaniałe kafelki albo kamienie pod stopami, niezwykłe malowidła na ścianach albo misternie rzeźbione okiennice, no i sufity. Niektóre są pokryte drobnymi, kolorowymi freskami, na innych postacie są wyraźne i duże. Sufity są różnorodnie zdobione, a to pozłacanymi belkami, a to czymś co przypomina cekiny, a to wymyślnymi dekorami.

Ale chyba każdy znajdzie w Muzeach coś dla siebie.

Rzeźby w muzeach watykańskich
Rzeźby w muzeach watykańskich

Przejdźmy jednak do Kaplicy Sykstyńskiej i jedynym takim wyznaniu w całych Internetach.

No bo powiedzmy sobie szczerze. Kaplica robi wrażenie bo ma robić. Serio, w całym Muzeum, ba, w wielu rzymskich kościołach, znajdziecie o wiele lepsze, ładniejsze malowidła niż w Kaplicy. No ale to Michał Anioł, więc wiadomo, same przez się są wspaniałe. To rzeczywiście niesamowite zobaczyć to słynne „Stworzenie Adama” i „Sąd Ostateczny” w rzeczywistości. No i inne jego dzieła jak na przykład „Wygnanie z Raju”. Ale one nie sprawiły, że staliśmy i podziwialiśmy je dlatego, że poruszały nasze zmysły estetyki. Ale dlatego, że to ciekawy fragment historii.

Sama Kaplica wcale nie robi też wrażenia, ot sala, dość duża, pokryta freskami. Zapełniona ludźmi, których próbują kontrolować ochroniarze, co chwilę uciszając tłum (również przez megafon), krzyczą „No photo!” i „No Video!”. I naprawdę kontrolują, na moich oczach strażnik skrzyczał jakiegoś faceta, który robił zdjęcia. Podobno każą je kasować, tym razem jednak tylko skończyło się na przestrodze (aczkolwiek strażnik wskazał tego faceta innemu strażnikowi.. nie wiem jaki los go spotkał, nigdy więcej go już nie widzieliśmy, tego faceta 😉 )

Zatem nie ma możliwości w spokoju podziwiać malowideł, na szczęście mogliśmy postać dłuższą chwilę i zadzierać głowy tak długo jak daliśmy  radę, ale ogólny zgiełk i pokrzykiwania strażników nie pomagają w tworzeniu atmosfery.

Wyszliśmy więc z Kaplicy nieco zawiedzeni i  mieliśmy wrażenie, że nie my jedni. Po niej trafia się do kolejnych zbiorów, głównie tyczących historii chrześcijaństwa i przedmiotów używanych w kościele. Wszyscy oglądają je z podwójnym skupieniem, żeby zatrzeć rozczarowanie Kaplicą 😉

Sala Karocy Muzea Watykańskie
Sala Karocy, Muzeum Watykańskie
Muzeum Watykańskie, eksponaty
Porcelanowy klęcznik (?)

Co ciekawe, zorientowaliśmy się, że zwiedzanie „puszczone” jest od końca. Freski na suficie są odwrotnie, napisy na podłogach do góry nogami, mapy w Sali Map rozpoczynają się wyspami a kończą Włochami – a przecież raczej najważniejsze byłoby na początku. Nad jednym z przejść między muzeami znajduje się też malowidło przedstawiające Bazylikę i Plac św. Piotra. Czy to możliwe, żeby takie dzieło znajdywało się za plecami spacerujących i podziwiać je można, tylko gdy ktoś się nieopatrznie odwróci i uniesie wzrok? Raczej nie.

Muzea Watykańskie, korytarz
Bazylika w przejściu między salami

W każdym razie Muzea mamy zaliczone. To ciekawe i istotne miejsce ze względu na ilość eksponatów, ich rodzaj i historię, oraz z uwagi na oryginalne obrazy, które można podziwiać „na żywo”. Dla niektórych miejsce zapewne ważne również ze względów religijnych. Warto je zobaczyć, ale chyba nie za wszelką cenę.

Natalia

Muzeum Watykańskie
Schody do wyjścia