11 Najlepszych miejsc na Bałkanach i w południowej Europie

The best places in Europe

Wpis powstał pod wpływem pytania, które padło podczas rodzinnego spotkania w Rzymie – co nam się najbardziej podobało w trakcie wyprawy po bałkańskiej części europy? Ciężko było na nie jednoznacznie odpowiedzieć, bo każdemu z nas zapadły  w pamięci różne miejsca, a było ich jednak sporo. Dlatego postanowiłam, że zbiorę te najpiękniejsze (i najciekawsze) punkty naszego pierwszego etapu podróży i stworzę z nich listę, która może i Was zainspiruje do odwiedzin w tych zakątkach Ziemi 🙂 No to zaczynamy!

Od najsłabszego 😉

  1. Prisztina, stolica Kosowa (tu znajdziesz wpis o podróży przez Kosowo!). Prisztina znajduje się w naszym zestawieniu ze względu na to, iż oferuje o wiele więcej niż się od niej oczekuje. Prężnie się rozwija i wydaje się być całkiem w porządku miejscem do życia (nie to, żebyśmy chcieli, ale jest tam lepiej niż sądzicie 😉 ), zwłaszcza jak na fakt, że jeszcze kilka lat temu była całkowicie w budowie i że Kosowo dopiero od kilku lat buduje swoją pozycję na mapie świata (a i tak nie jest uznawane przez niektóre kraje). A poza tym mają tam przepyszne i tanie jedzenie 🙂 (zamiast robić jedzenie w domu opłacało się wyskoczyć do knajpki 🙂 ).
Prisztina, Kosowo rowerem
Od lewej: Biblioteka Narodowa, osiedle, główny deptak
  1. Skopje, stolica Macedonii (dowiedz się więcej, jak było w Macedonii). Miasto specyficzne, ciekawe, dziwne. Wszędzie w centrum olbrzymie posągi, budynki i mosty stylizowane i nawiązujące do okresu starożytności (Skopje odbudowuje się po trzęsieniu ziemi i podkreśla historię kraju, gdzie tylko może). Warto wspomnieć, że w Skopje jest też część orientalna (targi, knajpki, meczety). Z dala od centrum znajdziemy zarówno miejsca spacerowe jak i wielkie, komunistyczne bloki w bardzo wymyślnych, trochę futurystycznych formach. Wybierając się do Macedonii warto mieć na uwadze możliwość odwiedzin Skopje.
Skopje w Macedonii
Od lewej: Most Sztuki, widok na centrum, częściowo opuszczone blokowisko
  1. Sarajewo, Bośnia i Hercegowina (kliknij i przenieś się na bośniackie stepy). Zdziwieni? Sarajewo zasługuje na to, aby było o nim głośno. Podnosi się po tragedii jaką była wojna na Bałkanach w latach 90. XX w. I chociaż żyje się tam ciężko (chociażby ze względu na to, że ludzie w większości przypadków pracują na dwa etaty albo prowadzą we dwie osoby sklepy czynne całą dobę cały tydzień), to sądzę, że wkrótce Sarajewo będzie w stanie zapewnić swoim mieszkańcom dobry poziom życia. Ale to też po prostu bardzo ciekawe i klimatyczne miasto, trochę europejskie trochę wschodnie, trochę nowoczesne a trochę tuż powojenne. (A co ciekawe w Rzymie mają takie same tramwaje jak w Sarajewie. Przypadek? 😉 )
Sarejewo, wyprawa rowerowa
Od lewej: meczet i część rynku, widok na miasto, uliczka w orientalnym centrum
  1. Matera we Włoszech (więcej o bella Italia pod tym linkiem). Nie może jej zabraknąć, to niezwykłe kamienne miasto w środku zwykłego włoskiego miasta, jakich wiele. Ale wystarczy, że zejdziemy po kamiennych schodkach, poziom niżej niż nowoczesny deptak i zanurzamy się w zupełnie innym świecie, chociaż dzisiaj pełnym ekskluzywnych restauracji i hoteli, ale mimo to niezwykłym, zwłaszcza, gdy poznamy odrobinę historię.
Matera, włochy, wyprawa rowerowa
Widok na Sassi, Matera
  1. Alpy (austriacki tydzień wyprawy rowerowej – klik). Chyba każdy, kto widział, zgodzi się, że robią niesamowite wrażenie, a my nie byliśmy jeszcze w obrębie tych najwyższych (tzn. ja nie byłam). Bardzo wysokie, majestatyczne góry, których wierzchołki pokryte są lodem, nawet w środku lata. A do tego jeszcze dane nam było zobaczyć lodowiec Dachstein (mieliśmy na niego widok z namiotu, na kempingu w Austrii). Efekt wow gwarantowany, zwłaszcza przy zachodzie słońca 😉 (A w samej Austrii warto odnotować jeszcze uroczy Hallstatt! 🙂 )
Alpy, wyprawa rowerowa
Od lewej: Hallstatt, Alpy Juliijskie, Dachstein na wielkim zbliżeniu
  1. Słowenia (klik!). Sama w sobie bardzo mnie urzekła. Malutki kraik z pięknymi Alpami, kawalątkiem morza (uroczy Piran), soczystą zielenią traw, szemrzącymi strumieniami, wodospadami, ładną pogodą. Fajne miejsce na urlop! 🙂
wyprawa rowerowa do Słowenii
Od lewej: część górska, Kobarid, Piran i wybrzeże
  1. Polignano a Mare we Włoszech (przenieś się na słoneczne wybrzeże Italii). Miasteczko na klifie, które wygląda jakby unosiło się nad turkusową wodą Morza Adriatyckiego, domy zbudowane są z piaskowej cegły, wyglądają jakby były częścią klifu. Ale miasto nie tylko z oddali wygląda uroczo, bo spacerując po nim widzimy niesamowicie misterne małe podwóreczka, poprzytulane do siebie kamieniczki, każda inna, na innym poziomie i w nieco innym stylu, ale każda zadbana, a wszystkie razem w jakiś sposób tworzą spójną całość. Kolorowe napisy, ceramiczne dekoracje, kwiaty i ozdoby. To miejsce jest niezwykłe i ma bardzo wiele uroku.
Polignano a Mare, wyprawa rowerowa do włoch
Polignano a Mare, Włochy
  1. Jeziora Plitwickie w Chorwacji (O tym, jak Chorwacja dała nam popalić przeczytasz tutaj). Trzeba przyznać, że jest to klasa sama w sobie, nawet podczas niepogody (ale wtedy turystów jest najmniej a i tak za dużo 😉 ). Bardzo duży, zielony obszar, gdzie wszędzie jest woda – wodospady (jedne koło drugich), strumyki i strumienie, jeziora. Chodzimy po drewnianych mostkach, nad wodą albo tuż obok strumieni, świetne miejsce. Uwaga, dobrze skorzystać z toalety przed wejściem 😉
Jeziora Plitwickie
Jeziora Plitwickie, Chorwacja
  1. Grecja (link do greckiego top ten!). Chyba stała się moją miłością, po Majorce 😉 W Grecji absolutnym hitem były klify i Kanał Miłości na Korfu, a na Zakynthos Zatoka Wraku. Na lądzie zaś, w północnej części kraju, olbrzymi i głęboki Wąwóz Vikos, no i oczywiście Meteory, absolutny must see 😉 Nie może też zabraknąć greckiego zwycięzcy – plaży z widokiem na archipelagi (Chorwacja może się schować :P). Jak ja uwielbiam ten kraj 🙂  (tutaj link do pierwszej części podróży przez Grecję, a tutaj druga część wyprawy rowerowej po Helladzie).
    Greece, the best places
    Od lewej: Klify i Kanał Miłości na Korfu, Zatoka Wraku Zakhyntos, Ląd: Meteory, Wąwóz Wikos, wybrzeże

    2. Rzym (nasze pierwsze wrażenia przeczytasz pod tym linkiem). Oczywista oczywistość, właściwie jest poza skalą, bo nie ma niczego, co można by do niego porównać. Centrum miasta to żywa historia starożytności, która wciąż robi niesamowite wrażenie, a spacerując po uliczkach Wiecznego Miasta zawsze możesz odkryć coś niezwykłego. Ponadto jest tu 400 kościołów do których naprawdę warto zaglądać, bo możecie trafić na prawdziwe perełki architektury i sztuki. Poznaj 16 rzymskich ciekawostek!

Rome, the best in Europe
Od lewej: widok w stronę Watykanu, Villa dei Quintili, panorama Rzymu, Forum Romanum
  1. Przełom rzeki Uvac w Serbii (o tym, jak zmarzliśmy w Serbii przeczytasz tutaj). Co tu dużo opowiadać, spójrzcie na zdjęcia. Miejsce nas oszołomiło i jest zdecydowanie naszym numerem jeden. Nie byliśmy w Ameryce, ale sądzimy, że może się mierzyć z Wielkim Kanionem. Ogrom przełomu i te meandry rzeki sprawiają, że Uvac zapiera dech. Co ciekawe jest zupełnie niepopularny turystycznie, ciężko do niego trafić a pobliska Sjenica jest ledwo zipiącym miasteczkiem, które mogłoby zbijać fortunę na przyjezdnych. Tak się jednak nie dzieje. Podajemy Wam koordynaty, może kiedyś się zapuścicie w tamte tereny: GPS: 43.360734, 19.961653
Uvac river, Serbia
Przełom rzeki Uvac

Warto też dodać, że na uwagę zdecydowanie zasługuje bośniacki Mostar i wybrzeże Czarnogóry, ale w związku z faktem, że odwiedziliśmy te miejsca kilka lat temu, to teraz nasza trasa wiodła inaczej. Zaskoczeniem była też cała Albania, która okazała się bardzo przyjemnym krajem (link do podróży przez Albanię) 🙂

A na koniec bonus. Negatywne wyróżnienie dla Serbii, która ma wielki potencjał a koncertowo go marnuje… Niestety, przykro patrzeć na te wszystkie śmieci i ogólne zaniedbanie kraju 😦

Mamy nadzieję, że Ci co szukają inspiracji na najbliższy urlop, to dzięki temu podsumowaniu już ją znaleźli 😉

Natalia i Mikołaj

Roma o morte
Rzym albo śmierć 😉

Reklamy

Bośnia i Sarajewo

podróż do Bośni i Hercegowiny

Żegnaj Chorwacjo!

Porywisty wiatr przed którym nas ostrzegały prognozy rzeczywiście był silny i utrudniał jazdę, czasem bardzo, ale mimo to udało nam się, trochę siłą woli, dotrzeć do Makarskiej. Całe szczęście, bo kolejnego dnia po południu rozpętała się huraganowa wichura. Skąd się biorą te deszcze i burze, skoro pada od paru dni…? W każdym razie M. w taką pogodę zdobywał szczyt Sv. Jure, a po powrocie utrzymywał, że była to fajna przygoda, ale ja mu nie wierzę 😉

Na szczęście wrócił przed wieczorem, kiedy to ulewa i wiatr przybrały na sile. Deszcz zamienił się po prostu w wylewające się poziomo (!) fale wody, wiatr dudnił w szybach wentylacyjnych i rozbijał się o ściany, auta kołysały się na boki, a wszystko, co nie było przymocowane, fruwało.

Okazało się, że tego dnia zalało Zadar. Były ewakuacje ludności, podtopienia i porwania (przez lawiny błotne). To była najgorsza ulewa od 20 lat i nie ciężko w to uwierzyć, gdy widziało się to, co się działo w Makarskiej.

Jednak następnego dnia pogoda trochę się poprawiła i mogliśmy uciekać z tej przeklętej Chorwacji. Na do widzenia jeszcze obejrzeliśmy Modre Jezioro (wyschło) i Czerwone Jezioro (które było modre), a potem już tylko piękna pogoda i bośniackie stepy.

Nasze chorwackie przygody przypomnisz sobie pod tym linkiem.

Bośnia podróż
Modre Jezioro, Chorwacja

Przyjemnie jak… w Bośni

W Bośni i Hercegowinie byliśmy w 2012 roku i pamiętam, że ta część Bałkanów bardzo mi się podobała. Na szczęście od tamtego czasu niewiele się zmieniło w krajobrazie. Szerokie, żółtozielone płaskowyże otoczone wysokimi górami i obsypane szarymi głazami. Wygląda to wspaniale.

Bośnia i Hercegowina podróż rowerem
Bośniacki płaskowyż

Do tego trafiły nam się świetne noclegi. Niby zwykłe motele, jeden przy stacji benzynowej, drugi przy głównej drodze. A standard w każdym z nich był wysokości dobrego hotelu. Elegancko, czyściutko. Obsługa miła, a do tego mogliśmy płacić w euro i otrzymywać resztę w bośniackich markach, i to po dobrym kursie. Sklepy również przyjmowały euro, więc przez pierwsze trzy dni w ogóle nie potrzebowaliśmy kantoru. Dopiero w Sarajewie skończyła się nam waluta 😉

Dodatkową zaletą było to, że motele znajdowaliśmy na Bookingu, więc wiedzieliśmy, że na pewno istnieją, a dzięki temu, że ich nie bukowaliśmy zawczasu, to cena przy bezpośrednim zameldowaniu była niższa średnio o 15% niż za pośrednictwem strony internetowej.

A wracając na chwilę do sklepów – w byle markecie wybór towarów jest dwa razy większy niż w Chorwacji. Ceny zbliżone do polskich, więc dodając do tego świetną pogodę zrobiło się wreszcie znowu fajnie.

Bośnia podróż
Visoko i bośniacka piramida słońca, najstarsza na świecie 😉

Jak jeszcze jest w Bośni?

Pewnie wydaje się Wam, że Bośnia to jakieś peryferie świata, gdzie nie ma niczego i nic. A tu jest jak w Polsce, kilka lat temu. Do tego główne drogi są w świetnym stanie, sklepy bardzo dobrze zaopatrzone, a w każdej wsi większy lub mniejszy market (to istotne, bo nie trzeba planować ilości zapasów na zbyt długą trasę). Kierowcy jeżdżą zaskakująco dobrze, z reguły nas wymijają w odpowiednim odstępie, tylko trochę trąbią za bardzo – chociaż raczej w geście pozdrowienia. Ludzie są sympatyczni i chętni do pomocy. Cieszą się z turystów. Poza tym Bośnia jest po prostu piękna.

bośnia i hercegowina wyprawa rowerowa

Ale tym, co robi największe wrażenie jest to, jak ten kraj radzi sobie po wojnie. Według różnych informacji wojna w Bośni była najbardziej krwawą po II Wojnie Światowej, a mimo to nie unosi się tutaj duch martyrologii. Bośniacy zakasali rękawy i postawili państwo na nogi, chociaż podziurawione od kul domy stoją przy szosie i przypominają o tym, co miało miejsce.

Sarajewo

Ale chyba największym zwycięzcą jest Sarajewo.

Postanowiliśmy spędzić tutaj kilka dni, żeby zregenerować siły i na chwilę przestać być ciągle w drodze. Udało nam się zarezerwować przez AirBnb świetne, duże mieszkanie (na osiedlu przypominającym Retkinię, tylko widoki trochę inne 😉 ).

 

Sarajewo, Alpasino Polje
Widok z okna sypialni, ładniejsza strona osiedla na Alipasino Polje, Sarajewo

Pięć lat temu tylko przejechaliśmy miasto, szybko rzucając okiem na okoliczne zabudowania. Już od pierwszych chwil widać, że ten czas wystarczył, aby bardzo poprawiono infrastrukturę, postawiono nowe, szklane biurowce (aczkolwiek część z nich to odnowione, oszklone budynki, które uległy zniszczeniu podczas wojny), ale też wciąż stoją takie, które są podziurawione od kul. Niektóre nadają się do użytku i są zagospodarowane inne pozostawiono w stanie zrujnowanym.

Sarajewo, ślady wojny, bośnia rowerem
Zniszczony podczas wojny budynek przy głównej drodze, Sarajewo

Muzeum Historii Bośni i Hercegowiny udostępnia,  od kilku już lat, stałą wystawę dotyczącą wojny domowej i oblężenia miasta. Znajdziemy tam nie tylko dokumentację  w postaci zdjęć, przedmiotów,  odłamków pocisków, informacji z gazet,  dotyczących tego, jak wyglądało wtedy życie ale także zdjęcia „przed i po”. To wszystko robi bardzo duże wrażenie.

Sarajewo to stolica inna od wszystkich. Komunistyczne bloki mieszają się z ładnymi osiedlami domków, a muzułmańska, orientalna kultura z europejską. Jednocześnie na ulicach przechadzają się dziewczyny z długimi włosami w kusych spódniczkach i kobiety w nikabach (czarny strój zakrywający całe ciało za wyjątkiem oczu). Wszędzie widać meczety a z głośników płynie śpiew muezina. Europejskie stare miasto przechodzi w orientalne, pojawiają się kolory, niskie budki targowe zamiast kamieniczek, wzory i zdobienia charakterystyczne dla Wschodu.

Sarajewo, orient i europa
Inat Kuca – Przekrony Domek, Sarajewo
Sarajewo rowerem
Sebilj, studnia miejska
Sarajewo co zobaczyć?
Jeden ze sklepów na targu w muzułmańskiej części Starego Miasta, Sarajewo
Sarajewo, orientalny targ
Rynek na Starym Mieście, część orientalna, Sarajewo
Sarajewo zderzenie kultur, Bośnia i Hercegowina
Widok na europejską część Starego Miasta, Sarajewo

Samo miasto usiane jest cmentarzami, białymi polami, które są dosłownie wszędzie. Przy przystankach, przy placach zabaw, przy knajpach.

Sarajewo miasto cmentarzy, wojna na bałkanach
Pola cmentarzy, Sarajewo

Przechodząc koło mieszkańców zastanawiasz się, co przeżyli w czasie wojny? Jak wyglądało życie w miejscu, w którym teraz jesteśmy? Ku takim myślom dodatkowo skłaniają ślady po pociskach moździerzowych, czasami wypełnione na czerwono w miejscach, gdzie ktoś zginął. Tak zwane róże Sarajewa.

Sarajewo, ślady po wojnie na Bałkanach
Róża Sarajewa
Sarajewo, wyprawa rowerowa po Bałkanach
Ślad po pocisku, tu na szczęście nikt nie zginął

Ciekawostką, którą odkryliśmy, było osiedle bloków wyglądających jak domki nasadzone jeden na drugim, a na ich najwyższe kondygnacje dojeżdżało się kolejką szynową (czy raczej windą na szynach)! 🙂 To było coś 🙂

Sarajewo, ciekawostki miasta
Piętrowe osiedle, Sarajewo
Sarajewo, kolejka linowa
Kolejka na najwyższe piętra osiedla

To miasto nie jest ładne, ale jest bardzo ciekawe i specyficzne. Ma klimat, o który ciężko gdzieś indziej. Nie jest tylko pomnikiem wojennej tragedii ale jest też pełne życia i energii.

Sarajewo, magiczne miasto
Osiedle nad rzeką Bośnia, Sarajewo
Sarajewo, bośnia i hercegowina, blokowisko
Mural na schodach piętrowego osiedla, Sarajewo

Na pewno warto przyjechać do Bośni i spędzić czas w Sarajewie, popijając turecką kawę i jedząc pyszne tutejsze lody kulkowe 🙂

Natalia

Sarajevo, styk kultur
Sarajewo, na styku kultur