Liguria czyli raz słońce raz deszcz

Po słonecznej Toskanii przyszła kolei na Ligurię. Niestety wspominane kiepskie prognozy sprawdziły się i po pięknych dniach musieliśmy się zmierzyć się z pogodą w kratkę.

Wpis o powrocie na trasę, po zimie w Rzymie, tutaj!

Jazda stała się trochę szarpana, dzień – dwa jazdy i dzień przeczekiwania deszczu.

Z tym deszczem też bywało różnie, czasem przestawało padać jak tylko rozgościliśmy się na jakiejś kwaterze, czasem jak tylko podjęliśmy decyzję, że zostajemy, bo pada, niebo pięknie się rozjaśniało.

Pontremoli Włochy
Spacer w deszczu po średniowiecznym miasteczku

Inna sprawa, że nogi wciąż jeszcze nie złapały oczekiwanej formy (przynajmniej moje), więc uda i łydki trochę rwą i nie mają nic przeciwko odpoczynkowi 😛 no i rzeczywiście, brzydkie dni, mimo chwilowych przejaśnień udawało nam się przeczekać w miłych miejscach 🙂 Ale gdybyśmy musieli jednak jechać, to prawdopodobnie nie byłoby tak źle.

Raz jeden przemoczyło nas zupełnie, wydawało się, że po porannym deszczu przestało padać, ale pogoda postanowiła pokazać, na co ją stać, jak tylko znaleźliśmy się w szczerym polu…

Wiecie, najgorsze w jeżdżeniu w deszczu jest nie tylko to, że się jest po prostu mokrym, więc zalewa Cię i krew i pot i łzy i jeszcze deszcz się wlewa do oczu, a ciuchy są mokre, więc jest zimno i nieprzyjemnie, ale też, że nie ma gwarancji, że będzie jak się wysuszyć i rozgrzać.

Sezon grzewczy we Włoszech już się skończył, więc albo trzeba mieć szczęście, że gdzieś jeszcze kotłownia się zmiłuje i włączy kaloryfer chociaż rano i wieczorem, albo że samemu można odpalić np. kozę (raz trafiliśmy na taki domek z piecykiem właśnie) czy piecyk, który rozgrzewa kaloryfery.

Przeważnie jednak w domu jest chłodno, nie wspominając o bungalowie, czy namiocie, lub w pomieszczeniu typu świetlica na kempingu, więc rzeczy niezbyt chcą schnąć, a i ciężko się rozgrzać. Czasem ciężko nawet o wystarczająco gorący prysznic.

W każdym jednak razie, mimo pogorszenia się aury, jakoś nam się szczęści. Zmokliśmy w zasadzie tylko raz, a miejsca w których zostawaliśmy na noc czy na dwa dni, żeby ukryć się przed deszczem, oferowały nam komfortowe warunki.

Liguria

Sama Liguria nie sprawiła, że nasze serca zabiły do niej mocniej. Miasteczka były raczej brzydkie, lub co najwyżej przeciętne, szosy kiepskiej lub bardzo kiepskiej (!) jakości, a widoki plasowały się raczej w stawce średniej. Chociaż oczywiście były miejsca piękne czy urocze.

Włochy rowerem
Jedno z ładniejszych miejsc na liguryjskiej trasie

Cinque Terre, które było sztandarowym miejscem tej części Włoch, okazało się… hm… zwyczajne. Chyba widzieliśmy już zbyt wiele tego typu miejsc. Wysokie klify schodzące do morza i jedynie kolorowe miasteczka, które dodawały uroku tej okolicy, ale nie, żeby jakiś szał. Sama trasa po Cinque Terrre była też dość wymagająca – górzysta z dużymi nachyleniami.

cinque terre rowerem

Okolice podobne trochę do Półwyspu Gargano, czy nieco do Amalfi. Ale Amalfi bije na głowę oba te miejsca. Tutaj nie było nawet kolorowych kwiatów, które już przecież kwitną i pięknie pachną w całych Włoszech.

Rozczarowała nas też Genua. Chociaż nie byliśmy w samym jej sercu, więc to może krzywdząca opinia. Ale przedmieścia ciągnęły się niemiłosiernie. Duży ruch, brzydkie, portowe okolice. Jedynie co to port robił ogromne wrażenie bo i sam był ogromny. Największy we Włoszech. Ale nawet nie zrobiliśmy zdjęcia, bo przez ten olbrzymi ruch nie było warunków.

Genua włochy
Pesto po genuisku w Genui 😛

Włochy kończymy wybrzeżem, którym docieramy do Francji, do Lazurowego Wybrzeża, aż do Marsylii 🙂 Włoska riwiera liguryjska okazała się bardzo ładna, ale droga niestety ruchliwa, co znacznie odbierało przyjemność z nadmorskich okolic.

Włochy morze

Cieszymy się, że teraz przed nami Francja, bo już nam się przejadły włoskie makarony i sosy pomidorowe 😛

Natalia i Mikołaj

 

Reklamy

2 myśli na temat “Liguria czyli raz słońce raz deszcz

  1. Zwiedzanie w deszczu do najprzyjemniejszych nie nalezy. W moim odczuciu Genua i tak wygrala z Savona – ta to dopiero rozczarowanie 😛 Milo przypomniec sobie podroz ta droga wzdluz wybrzeza 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s